I am nothing, just dust, a worm crawling at Your feet.... Lord I am unworthy of Your gaze! Let us build the Church in souls on the rock of our faith. timeofapostasy.blog
Szczególnie stronić wam trzeba od ludzi siejących fałsze, których tak silnymi rysami odmalował J. J. Rousseau, acz sam do nich należał: „Uciekaj — oto jego słowa — od tych, którzy pod pozorem wyjaśnienia natury sieją w sercach ludzkich unieszczęśliwiające doktryny, a których pozorny sceptycyzm jest sto razy więcej twierdzącym i dogmatycznym, aniżeli stanowczy ton przeciwników. Pod wyniosłym pretekstem, że oni sami posiadają światło, prawdę i dobrą wiarę, poddają nas kategorycznym swoim wyrokom i kuszą się narzucić nam, jako zasadnicze podstawy wszystkich rzeczy, niezrozumiałe systema, które ich wyobraźnia zbudowała. Zresztą wywracając, niszcząc i depcąc wszystko, co ludzie mają we czci, odbierają oni strapionym ostatną pociechę w ich nędzy, możnym i bogatym jedyne wędzidło na ich namiętności; wyrywają z głębi serc wyrzuty z powodu zbrodni, odbierają cnocie nadzieję, i jeszcze się chełpią, że są dobroczyńcami ludzkości. Nigdy prawda ludziom nie szkodzi“. Jeżeli ktoś nieszczęściem …More
Gdy zaś człowiek jest uwikłany w grzech i świat wywiera wielki urok, cierpienie pomaga oderwać się od grzechu. Choroba św. Franciszka po powrocie z niewoli zapoczątkowała pierwszą poważniejszą zmianę w jego życiu. Niejedno prawdziwe nawrócenie rozpoczynało się od choroby lub cierpienia moralnego. Kapelani szpitalni mogliby dużo powiedzieć. Po salach szpitalnych zdaje się przechodzić Dobry Pasterz i szukać zbłąkanych owieczek.
A w jaki sposób Bóg opuszcza grzesznika? Albo zsyła na niego śmierć, albo dopuszcza, by umarł w grzechu; albo pozbawia go licznych łask, albo pozostawia go z samą tylko łaską wystarczającą, z której pomocą mógłby się wprawdzie teoretycznie zbawić, ale w praktyce się nie zbawi. Zaślepiony umysł, zatwardziałe serce, utrwalone skutki popełnionego zła sprawiają, że jego zbawienie jest moralnie niemożliwe; pozostawiony w tym stanie, będzie opuszczony wprawdzie nie absolutnie, ale co najmniej moralnie. „Pokażę wam, co uczynię winnicy mojej: rozbiorę jej żywopłot, by ją rozgrabiony, rozwalę jej ogrodzenie, by ją stratowano” (Iz 5, 5). Ach, jakaż to straszna kara! Cóż to znaczy, gdy gospodarz rozbiera płot i pozwala, by do winnicy wchodził, kto chce, człowiek i zwierzę? Znaczy to, że ją opuszcza. To samo robi Bóg, opuszczając jakąś duszę: rozbiera jej płot bojaźni przed Nim i wyrzutów sumienia i pozostawia ją w ciemności, a wtedy wchodzą do niej wszelkie potwory zła.
„Pokażę wam, co uczynię winnicy mojej: rozbiorę jej żywopłot, by ją rozgrabiony, rozwalę jej ogrodzenie, by ją stratowano” (Iz 5, 5). Ach, jakaż to straszna kara! Cóż to znaczy, gdy gospodarz rozbiera płot i pozwala, by do winnicy wchodził, kto chce, człowiek i zwierzę? Znaczy to, że ją opuszcza. To samo robi Bóg, opuszczając jakąś duszę: rozbiera jej płot bojaźni przed Nim i wyrzutów sumienia i pozostawia ją w ciemności, a wtedy wchodzą do niej wszelkie potwory zła.
Uwaga jednak: słowa Aniołów mogą brzmieć nie tylko jako pociecha dla sprawiedliwych, lecz także jako straszliwe upomnienie dla niegodziwych: Sic veniet — „Tak przyjdzie”, jak widzieliście Go wstępującego, tak zstąpi ponownie, aby odzyskać — in virga ferrea („żelazną rózgą”) — panowanie nad Kościołem, dziś zajętym przez apostatyczną i zbuntowaną hierarchię.
@Catholic during the Great ApostasyOk! Whoah! I read the first article and let me tell you, you have a probable Russian connection through Opus Dei! Excellent how you connected the inconstancies of Vigano with John Paul 2 and Opus Dei. You will find Vigano as a Russian asset with tons of sources here...fitzinfo.net/carlo-maria-vigano-dossier/... My warnings about Vigano and his absolute belief Trump was Gods gift to humanity along with his approving of Russia commenting, "The Russian Federation undeniably stands as the last bastion of civilization against barbarism,” indicates Vigano is a KGB asset. God bless you!
A zwłaszcza najłatwiej było mi odnaleźć się podczas Jego modlitwy w Ogrójcu. Tam dotrzymywałam Mu towarzystwa. Myślałam – o ile byłam w stanie – o tym pocie i przygnębieniu, które tam odczuwał. Pragnęłam otrzeć Go z tego, tak bolesnego potu, ale pamiętam, że nigdy nie ośmieliłam się zdecydować, aby to uczynić, gdyż uobecniały mi się tak ciężkie moje grzechy.
I was able to share in Sister Veronica of the Holy Face' wedding ceremony at the Carmel of the Holy Trinity recently and it is a desire of the Carmelites to consol our Lord as She did! Pearls of great price!
Na pewno dla wielu jest zastanawiająca odpowiedź Matki Bożej odnośnie młodej dziewczyny, Amelii, która ma pozostawać w czyśćcu do końca świata… Otóż Ojciec Martins dos Reis, który próbował dowiedzieć się, kim była ta młoda dziewczyna, mówi w swojej książce „Sintese Critica„ o fakcie, że Amelia zmarła w okolicznościach „nieodwracalnej hańby w kwestii czystości”. Jak bardzo w dzisiejszych czasach nie zdajemy sobie sprawy jak wielkim jest to grzechem? Jak wiele osób kończy tak jak Amelia albo jeszcze gorzej? Warto teraz wspomnieć, że o tym przypomni dzieciom sama Matka Boża przy kolejnym spotkaniu: „Najwięcej ludzi trafia do piekła przez grzechy nieczystości”. Dziś wiele osób nawet nie uważa tego za grzech, a jeśli już to nie ciężki, więc się z niego nie spowiadają…. Gdzie trafiają?…
Fatima – odrzucone przesłanie. Cz.1 – Anioł posłaniec Część II JESTEM Z NIEBA Niedziela, 13 maja 1917 r . Była niedziela. 13 maja 1917 r. Z rana trójka dzieci uczestniczyła we Mszy Św.,zwanej „Mszą dusz”, ponieważ była to Msza odprawiana za dusze cierpiące w czyśćcu. Bardzo wtedy powszechna tradycja w Portugalii.. Po powrocie do domu, choć był jeszcze wczesny ranek dzieci musiały iść do swojej pracy, wyprowadzić owce na pastwiska jak to robiły codziennie. Łucja pisze: «wybraliśmy w ten dzień przypadkiem, a raczej zgodnie z planem Boskiej Opatrzności, majątek należący do moich rodziców, zwany Cova da Iria. W tym celu musieliśmy przejść przez nieuprawny teren, który przedłużył naszą drogę.” Opiekując się stadem, dzieci zjadły posiłek i odmówiły Różaniec, gdy nagle zobaczyły jakby błyskawicę. Łucja opowiada w pamiętniku: – „Lepiej pójdźmy do domu – powiedziałam do moich krewnych. – Zaczyna się błyskać, może przyjść burza”.- „Dobrze!” – odpowiedzieli. Zaczęli schodzić ze …
Bo gdyby teraz każdy grzech został ukarany, wtedy, jak się wydaje, nie pozostałoby nic na Sąd Ostateczny; z drugiej zaś strony, gdyby żaden grzech nie został ukarany w pełni przez Boga, można by wnioskować, że Boża Opatrzność w ogóle nie istnieje. I podobnie z dobrymi rzeczami w tym życiu: gdyby Bóg nie dawał hojnie swych darów tym, którzy Go o nie proszą, moglibyśmy stwierdzić, że nie leżą one w mocy Boga. A gdyby dawał je wszystkim, którzy ich szukają, moglibyśmy sądzić, że są jedyną nagrodą za służbę Bogu, a taka służba nie czyniłaby nas lepszymi, bardziej oddanymi sługami, lecz chciwcami i pożądliwcami. Dlatego też, choć zarówno człowiek dobry i zły cierpią podobnie, nie powinniśmy sądzić, że z tej przyczyny nie ma między nimi różnicy. Bo mimo podobieństwa w cierpieniach, zwraca uwagę niepodobieństwo cierpiących. Cierpienie ukazuje się jedno, lecz nie są jednym cnota i przywara.
Kiedy walczymy, wiara okrąża nas niewidzialnie i szepce do ucha, że za nami stoi Chrystus Pan z hufcami swoimi i hetmanką ich, Maryją, gotów każdej chwili pospieszyć nam na pomoc. Gdy się chwiejemy, wiara podtrzymuje nas, a gdy rany odniesiemy, zbiera nas z pobojowiska, niesie do szpitala pokuty zostającego pod strażą Kościoła, gdzie oliwą łaski Jezusowej leczy rany nasze, a potem wiedzie na powrót do boju. Wiara taką siłę daje duszy, iż mężnie depcze wszystkie ponęty świata, że się urąga z wszystkich gróźb piekła, że nieustraszona idzie do ciemnych więzień, na stosy płonące lub pod ostre miecze. Wiara jest siłą nie tylko jednostek, ale i całych narodów, a jeżeli mnie spytacie, co trzyma nasz naród pośród tylu ucisków, odpowiem wam – wiara. Wiara jest siłą Kościoła katolickiego, a jeżeli mnie spytacie, co broni tego Kościoła naprzeciw tylu wrogów spiknionych na jego zgubę, odpowiem wam – wiara. Wiara ratuje społeczeństwo dzisiejsze przed zupełnym zalewem błędów i grzechów …More
Wiara ma być światłem dla rozumu, siłą dla woli, pociechą dla serca, prawidłem dla wszelakich objawów życia; — ale czy tym jest wszędzie i zawsze? Niestety, nawet u tych, co się nazywają chętnie dobrymi katolikami, jakże rzadkim jest głębsze poznanie prawd wiary i doskonalsze przejęcie się jej duchem; — jakże rzadkim wyznawstwo wiary, czyli śmiała jej obrona i przyznawanie się otwarte do zasad katolickich tam, gdzie grozi szyderstwo ludzi płytkich albo napaść jakiegoś dziennika; — jakże rzadkim apostolstwo wiary, czyli czynna gorliwość o rozszerzenie królestwa Bożego w duszach Natomiast nierzadkim jest rozbrat między słowem i czynem, między życiem prywatnym i publicznym; nierzadkim jest w domach katolickich pogańskie iście wychowanie dzieci; nierzadkim jest lekceważenie Kościoła i jego sług, a szczególnie łamanie jego praw. Najmilsi, ta niewierność w życiu religijnym, to jedna z głównych chorób naszych, którą koniecznie uleczyć potrzeba;
Co do żydów, tych wyniosło wysoko nad pogan poznanie bytu Boga prawdziwego wszechmogącego, choć istoty Jego nie poznali. Zostali jednak pogrążeni w zakale cielesności, spodziewając się od Boga tylko dóbr widzialnych i marnych, a własnego zakonu [(prawa)] nie rozumieli, obejmującego zarysy nowego ludu, którego pokora wynosi na szczyt chwały. U ciemnych i krnąbrnych żydów, nie możemy znaleźć prawdziwej religii: szukać jej nie możemy w zabobonach rozlicznej pogańszczyzny, ani w niedorzecznych poprawkach heretyckich, ani w kłamliwych nabożeństwach dumnej schizmy. Prawą wiarę zachowali ci, których czyste i pokorne zostały obyczaje, których nauka jedna i niezmienna, a których zna świat od wieków, pod nazwą chrześcijan katolików prawowiernych.
Musimy iść — Taki jest nasz los, Takie przeznaczenie, Które jest w naszych rękach. Bóg czeka, wyciąga dłoń — Czy chcemy ją zobaczyć? Czy chcemy się zmienić? Czy może naszym celem jest Bezmyślne spadanie w dół? Kolejne kłamstwa, Kolejne pragnienia — To wszystko mija, To wszystko tylko chwila, A wieczność ucieka.
Zrozum więc, że jeśli Pan karze cię na tym świecie, to dlatego, by ci przebaczyć na tamtym, i że obchodzi się tu z tobą z miłosierną surowością dlatego, by w wieczności nie wywierać przeciwko tobie całej srogości sprawiedliwego i nieubłaganego gniewu. Najstraszniejszym znakiem gniewu Bożego jest, kiedy nie podnosi się on przeciwko tobie. Skoro więc nie chcesz być karany na tym świecie z dziećmi, spodziewaj się być potępionym w piekle z czartami.
Najsilniej jednak kusi szatan. Bowiem po ujarzmieniu ciała, powstaje ktoś inny, to jest szatan, przeciwko któremu czeka nas ciężka walka, jak mówi Apostoł w Liście do Efezjan (6,12):Albowiem prowadzicie walkę nie z ciałem i krwią, ale przeciwko książętom i władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności. I dlatego jasno jest nazwany Kusicielem: aby snadź Kusiciel nie skusił was (1 Tes 3,5). W pokusie zaś postępuje w sposób bardzo chytry. On bowiem, jak dobry wódz wojska, który oblega zamek, rozważa słabości tego, którego ma pokonać, i stara się go uderzyć z tej strony, z której człowiek jest najsłabszy. Dlatego kusi w tej dziedzinie, do której człowiek po ujarzmieniu ciała jest bardziej skłonny, na przykład do gniewu, pychy i innych grzechów duchowych: Przeciwnik wasz, szatan, jak lew ryczący krąży, szukając kogo by pożreć (1 P 5,8). Szatan zaś kusząc czyni dwie rzeczy: najpierw nie skłania kuszonego do jakiegoś oczywistego zła, lecz do czegoś, co ma pozory dobra, by na samym …More
Nie wymawiaj się zatem , że nie możesz poznać prawd i dróg Bożych: Pan bowiem dał ci serce zdolne miłości, aby zaś takowe rzeczywiście miłowało, odsłania przed niem swą miłość i daje mu swą łaskę. Możesz tedy miłować doskonale, aczbyś był prostaczkiem , a w szkole miłości staniesz się mędrcem w rzeczach Bożych. (…) Rzeczywiście czytamy w żywotach Świętych o prostaczkach, przewyższających modrością nadprzyrodzoną najgłębszych mistrzów teologii. (…) Nie mów także, że brak ci czasu na modlitwę, rozmyślanie i czytanie duchowne. Masz go za dosyć, aby czytać książki próżne, i zajmować się tylu fraszkami, które ci ani pociechy, ani pożytku nie przynoszą, a dla najwyższej i koniecznej umiejętności nie miałbyś znaleść choć jednej chwili?
Szczęście mej duszy jest mym szczęściem. Ażeby to szczęście osiągnąć, muszę przejść próbę życia. Próba jest krótka, a wieczność od niej zawisła. Życie człowieka podobne jest do fali, która na obszernej powierzchni znikającego czasu podnosi się na chwilę i opada. I człowiek w ciągu tego krótkiego życia widzi się postawiony wobec niezmiernie ważnego wyboru. Prąd stosunków, które go otaczają, nie w jego leży mocy. Lecz może w tym prądzie wybrać kierunek zmierzający albo do nieskończonego szczęścia, albo do wiecznych mąk. W tej próbie powinieneś współpracować wiernie z łaską; szczęście twoje w ręku twoim złożone. Wybieraj. Stoisz na rozstajnej drodze; droga, która ci się zdaje trudniejsza, prowadzi do celu; droga wygodniejsza – do przepaści bezdennej. Prawie ciągle stawia cię życie wobec wyboru między złem a dobrem. Każdy taki wybór jest pełen znaczenia. Zło krzewi się szybko, dobro rośnie pomału; pokrzywa wyrasta bez starania, róża wymaga hodowania.
Pokazuje grzech jako coś dobrego i akceptowalnego. Pozbawiając nas tym samym wyrzutów sumienia, daje nam usprawiedliwienie na coś, co jest złe. Ludzie to akceptują, żyjąc tym samym w kłamstwie i złudzeniach. Miłość, jedno z najpiękniejszych uczuć ludzkich, stała się określeniem, którego prawdziwego znaczenia prawie nikt już nie zna. Nie ma większej miłości niż oddanie życia za innych, ale o takich rzeczach trudno dziś mówić w świecie, w którym chwilowe uniesienia nazywa się miłością, pożądanie nazywa się miłością — nie mówiąc już o tym, że zabicie nienarodzonego dziecka nazywa się miłością, ponieważ oszczędza się mu cierpień — to świadczy już tylko o tym, że ludzie są gorsi od zwierząt.
Nie myśl jednak, że ten żar i to pożywienie, które otrzymuje się w modlitwie, są owocem samej modlitwy ustnej, zwyczajnej tylu duszom, które modlą się bardziej ustami, niż sercem. Chodzi im, zda się, tylko o to, aby wygłosić wiele psalmów, wiele Ojcze Nasz. Osiągnąwszy zamierzoną liczbę, nie myślą już, zda się, o niczym. Snadź cel modlitwy upatrują tylko w wygłaszaniu słów. Nie tak należy się modlić. W przeciwnym razie, dusza mały zbierze z tego plon, a Mnie niewiele się podoba.
I dzierży człowiek ster świata w ręku swoim, ale jakże źle nim kieruje. W zdobyczach duchowych, umysłowych i technicznych zlekceważył pierwiastek Boży, zamknięty w każdym poczynaniu. Każdy niemal dorobek przyjął jako swój, przywłaszczył i wykoszlawił. Za niezliczone dobra i dowody miłości Bożego Serca odpłacił Mu niewdzięcznością i zniewagą. Pychę i egoizm wprowadził do każdej prawie dziedziny życia, w każde środowisko społeczne. Od samolubstwa swego uzależnił przepiękną ideę rodziny, wychowanie młodzieży i dobro społeczne; na miejsce Bożego prawa ustanowił swoje, które schlebiają jego zmysłowości i wygodzie, – jednym słowem na pokarm własnej pychy oddał te wszystkie cuda łaski, którymi Bóg przez niego chciał działać na świecie. Z pięknego dzieła Bożego, jakim by mógł być świat, z zamkniętymi w nim iskrami Bożej wszechmocy i miłości, uczynił człowiek cmentarz moralny dusz ludzkich i talentów podeptanych. Zamiast znaleźć szczęście i radość życia – cierpi nędzę i ból. …More
Idę do Ciebie, Panie, lecz wciąż jeszcze tak powoli. Chciałbym biec — lecz nie potrafię. Rzucam słowa w przestrzeń kłamstwa, czekam na tych, co pójdą ze mną. W moich marzeniach widzę tłumy, lecz naprawdę — nie ma nikogo. Kiedyś pobiegnę szybko do Ciebie, kiedyś nie będę oglądał się za siebie. Lecz teraz idę powolnym krokiem, wciąż czekam — choć nie wiem, na kogo. Nie patrz w ziemię, miłość jest wysoko — tam, w niebie. Szybuj z aniołami w chmurach ukrytymi, tam Bóg jest zawsze przy tobie. Tam ujrzysz prawdziwego siebie, nie bój się prawdy, nie bój się wolności. Świat jest tak bardzo zły bez Ciebie. W końcu Cię ujrzę, w końcu zobaczę Twoją rękę. Nie czekaj na innych, nie oglądaj się za siebie. Bóg jest zawsze tak blisko idź i śpiewaj cicho, lecz mocno: Jezu, ja kocham Ciebie!
Niech przepasane będą biodra wasze, a pochodnie gorejące w rękach waszych (4). Owóż, tymi pochodniami, według Świętego Bonawentury są pobożne rozmyślania, gdyż w czasie to rozmyślania czyli modlitwy myślnej, Pan Bóg do nas przemawia i oświeca nas, aby utwierdzić kroki nasze na drodze zbawienia: Pochodnia nogom moim słowo Twoje, i światło ścieżkom moim (5). Tenże święty Bonawentura powiada, że modlitwa myślna jest jak zwierciadło, w którem dojrzeć możemy wszystkie plamy będące na duszy naszej. A święta Teressa w liście do Biskupa Ozmy w Hiszpanii tak się o tem wyraża: „Chociaż się nam zdaje, że żadnej niedoskonałości nie mamy sobie do wyrzucenia, to jednak mnóstwo ich odkrywamy, skoro nam Pan Bóg roztworzy oczy duszy, jak zwykle czyni to podczas modlitwy myślnej”